Wczoraj odkryłem w internecie stronę (sowiecką;) kolorującą fotografie. Musiałem spróbować. A na jakich zdjęciach?:) Już je widzieliście. Wg. mnie w kolorze wyglądają świetnie.
piątek, 19 lipca 2019
piątek, 19 stycznia 2018
Imieniny Henia:)
Ty razem nie przegapiłem;)
Serdeczności Heniu:)
Serdeczności Heniu:)
Zdjęcie wykonano w zakładzie Foto Velotyp w Warszawie ul. Marszałkowska 132:)
środa, 16 listopada 2016
Przedwojenne ubezpieczenie;)
Pamiętacie mojego krewnego z wpisu w rocznicę zbrodni Katyńskiej? Podporucznik Aleksander Gajewski, lekarz dentysta, mąż siostry mojego pradziadka (ojca Henia), ubezpieczył 6 sierpnia 1934 roku swoją żonę Wiktorię. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż ubezpieczenie opiewało na kwotę 8900 zł w złocie:) Jak to brzmi. Super;)
To jeszcze przeliczmy na czyste złoto. Przelicznik zgodnie z jednym z załączników polisy wynosił 900/5332 grama złota za jednego zł w złocie czyli ok. 0,169 g. A więc 8900 zł to nieco ponad 1,5 kg złota;)
A w roku 1939 za jeden kilogram złota można było kupić:
19747 bochenków chleba
33 krowy dojne
355 par skórzanych kamaszy męskich (brązowych)
269 ton węgla po cenie hurtowej w kopalni, 212 ton węgla po cenie detalicznej w Krakowie lub 123 tony węgla po cenie detalicznej w Warszawie
lub 59240 gazet codziennych:)
Czyli wg. moich obliczeń po śmierci męża Wiktoria dostałaby ok. 250 000 zł (na dzień dzisiejszy).
I jeszcze dwie ciekawostki językowe. W ostatnim zdaniu, "wraz z należytościami ubocznemi" i "nie rychlej niż":)
To jeszcze przeliczmy na czyste złoto. Przelicznik zgodnie z jednym z załączników polisy wynosił 900/5332 grama złota za jednego zł w złocie czyli ok. 0,169 g. A więc 8900 zł to nieco ponad 1,5 kg złota;)
A w roku 1939 za jeden kilogram złota można było kupić:
19747 bochenków chleba
33 krowy dojne
355 par skórzanych kamaszy męskich (brązowych)
269 ton węgla po cenie hurtowej w kopalni, 212 ton węgla po cenie detalicznej w Krakowie lub 123 tony węgla po cenie detalicznej w Warszawie
lub 59240 gazet codziennych:)
Czyli wg. moich obliczeń po śmierci męża Wiktoria dostałaby ok. 250 000 zł (na dzień dzisiejszy).
piątek, 13 maja 2016
Życiorys głównego bohatera pisany przez niego samego, okraszony zdjęciami cz.13
"Po odzyskaniu niepodległości stałem się bardzo czynnym
i aktywnym mieszkańcem miasta.
A oto moja praca.
1. Rok 1944 sierpień. Zebrałem wszystkich nauczycieli
z Mińska i zorganizowałem Ognisko ZNP, byłem przez
kilkanaście lat prezesem.
2. Na pierwszym zjeździe powiatowym nauczycieli wybrano
mnie na przewodniczącego organizacyjnego Prezydium
Oddziału ZNP M.M.
Praca ciężka, bez urlopów. Kiedy sprowadziłem trzy
wagony węgla dla nauczycieli w powiecie, musiałem
na rampie kolejowej spędzić trzy dni i dwie noce,
pełniąc funkcję dozorcy, ponieważ odbiorcy zgłaszali się
po węgiel w ciągu 3 dni. Ktoś musiał pilnować."
Mój aktywista i społecznik kochany;) Prezes i dozorca w jednym:) Cały Henio.
poniedziałek, 9 maja 2016
Dokumenty Henia z czasów wojny:(
Kenkarta (niem. Kennkarte) – dokument tożsamości wydawany obligatoryjnie przez okupacyjne władze niemieckie, na mocy rozporządzenia Hansa Franka z 26 października 1939 roku, wszystkim nieniemieckim mieszkańcom Generalnego Gubernatorstwa, którzy ukończyli piętnasty rok życia.
Tyle z Wikipedii. Taki dokument trzeba było mieć przy sobie, zawsze. Jak ktoś nie miał to zapewne kula w łeb. Koszmar, nawet nie chcę myśleć ile razy zapomniałem Dowodu osobistego albo Prawa jazdy.
Nachtausweis, przepustka nocna. Jako że Henio pracował w fabryce w Ursusie, pewnie na trzy zmiany, musiał do i z Mińska dojeżdżać w czasie godzin policyjnych. No to miał przepustkę.
Bescheinigung czyli poświadczenie. Też zapewne coś ważnego.
czwartek, 5 maja 2016
Wyblakłe zdjęcie, akordeon i... czasy współczesne;)
Dziś krótko i... prawie nie na temat:) Pośród zdjęć wszelakich znalazło się takie oto:
Dla znawców "tematu" jedynego mężczyzny na zdjęciu przedstawiać nie muszę. Ale gdyby ktoś nie wiedział, to oczywiście Henio:) Dziewczynka przy nim to jego córka, a moja mama Mirosława. Pozostałe dwie Panie, pojęcia nie mam kim są. Ale... jedna z nich trzyma instrument, akordeon, który zbiegiem niepojętych okoliczności mam do tej pory. Mógłbym zrobić konkurs z pytaniem: jakiego koloru jest akordeon? Ale nie będę się wygłupiał:) Jest niebieski i dziś wygląda tak:
Historia akordeonu jest owiana nieprzeniknioną mgłą zapomnienia i prawdopodobnie tak już zostanie. Pamiętam tylko, jak dzieckiem będąc, "walczyłem" z nim próbując go podnieść, założyć i... zagrać:)
Na zakończenie dodam, że prawnuczka Henia czasem z tegoż instrumentu jakieś nuty wydobyć się stara;) I robi to znacznie lepiej niż ja kiedyś:)
piątek, 29 kwietnia 2016
Cenzury, świadectwa i inne zaświadczenia dziadka Henia cz.4
Następny rok szkolny 1920/21 za nami;)
Henio wziął się do nauki i poprawił się z arytmetyki, przyrodoznawstwa i... śpiewu;) Poprawił "pilność" i ostro wziął się za naukę języka francuskiego. Brawo, brawo:)
Ciekawe kto podpisał się jako rodzic? Mama Franciszka czy ojciec Franciszek?:)
A na pierwszym świadectwie widać nie zaklejony (jak było na poprzednim), a tylko przekreślony napis KRÓLESTWO POLSKIE. Swoją drogą niecałe 100 lat temu byliśmy królestwem. Niesamowite.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















