środa, 15 kwietnia 2015

Życiorys głównego bohatera pisany przez niego samego, okraszony zdjęciami cz.5

"Rok 1918 - odzyskaliśmy niepodległość, fabryka powróciła
z Rosji, ale jej dyrekcja nie chciała przyjąć ojca
do pracy. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności ojciec
otrzymał posadę woźnego w Magistracie.
Niedaleko naszego domu były koszary, które zajmował
11 pułk ułanów. Ja z bratem znaleźliśmy dla siebie
dodatkową pracę - sprzedawanie papierosów koło koszar.
Zarabialiśmy bardzo mało, ponieważ często nieuczciwy
ułan wziął paczkę papierosów i za nią nie zapłacił"


Oj ułani, malowane dzieci, nie ładnie tak postępować. Który to taki nieuczciwy?

Zdjęcie ułanów 11 pułku w Mińsku Maz.


W mińsku stacjonował też 7 Pułk Ułanów Lubelskich.



A skoro mowa o odzyskaniu niepodległości i 7 pułku ułanów, to mała ciekawostka historyczna;)
 Otóż od 1922 roku w mińsku pod opieką rzeczonego 7 Pułku Ułanów przebywała klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego - Kasztanka. Do warszawy była przywożona pociągiem na ważne uroczystości państwowe i... na imieniny właściciela. Przebywała tu do listopada 1927 roku czyli do śmierci. Tu też znajduje się miejsce jej pochówku (obecnie na terenie koszar Żandarmerii Wojskowej). Napis na nagrobnym kamieniu głosi: "Tu leży Kasztanka, ulubiona klacz bojowa Marszałka".  Z ostatniego zdjęcia wynika, że kamień jest dość stary, postać konia dorobiona współcześnie.




Zdjęcia zapożyczone z netu.

wtorek, 14 kwietnia 2015

Kilka kartek z pamiętnika dziadka Henia cz. 7

"Zaczynam być ostrożniejszym, gdyż
zauważyłem, że spostrzegła moje
zainteresowanie się jej osobą.
Jednak klasa kompletnie tego
nie wyczuwa, co mi daje
większą swobodę.
Odrobinę zadaleko już się posunęłem,
jednak widzę w niej taką, która
powinna spostrzeżenia swe zachować
w tajemnicy"


I jak skomentować taki wpis. Dziadek "posunął się za daleko", a Babcia "swe spostrzeżenia powinna zachować w tajemnicy". A klasa i tak nic nie widzi;) I to jest dobry układ. Obyś się dziadku nie pomylił;)




poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Liścik 011:)

"Alciu !
Byłem dziś w Mrozach, ale tylko
przypadkiem. Jechałem na trening przez
Kołbiel Siennicę i Mrozy. Przy okazji
wpadłem na chwilkę do szkoły.
Wczoraj na pociąg ledwie zdążyłem,
tak, że rower musiałem pozostawić
w Mrozach.
Cieszy mię niezmiernie, że Twoja dawna
opieszałość do książek i niechęć do szko-
ły zaczyna zanikać. Nie wiem czy to
nie będzie słomianym ogniem.
Alko! wyznacz mi jakikolwiek dzień przy-
jazdu. Jeżeli będzie pogoda, przyjadę 
napewno. Odpisz mi stanowczo dziś
i przyślij jutro przez Leośkę, gdyż w inne
dni nigdzie ona mnie nie spotka.
       Podpis"


niedziela, 12 kwietnia 2015

Życiorys głównego bohatera pisany przez niego samego, okraszony zdjęciami cz.4

"W okresie letnim, kiedy było gorąco wstawałem o godz 3ej rano
pracowałem do godz 11ej. Od 11ej do 15ej kładłem się spać,
a następnie do wieczora jeszcze raz brałem się do pracy.
W okresie zimowym lekcje odrabialiśmy wieczorem
przy lampce robionej z kałamarza, rurki metalowej
i cienkiego jak sznurek knota. W mieszkaniu unosił się
dym. Nie stać nas było na naftę, aby zapalić lampę ze szkłem"



Nie będę tego wpisu komentował. Widzę tylko chłopaka w wieku 10 - 12 lat i nie bardzo wiem co mądrego mógłbym napisać. 

sobota, 11 kwietnia 2015

Kilka kartek z pamiętnika dziadka Henia cz. 6

                             "Listopad

Zaczynam się interesować szkołą.
Zaciekawiają mnie niektóre dziewczynki,
a zwłaszcza jedna z nich zasługuje
na specjalną uwagę. Jest nią
nieduża Alinka. Żywa, sprytna
i odznacza się naogół pod każdym
względem dużą grzecznością.
Jedną wadę widzę w niej, którą
chciałbym wykorzenić ---------
---- to małe oddanie się szkole.
Na każdej lekcji rzucam jej
przynajmniej jedno pytanie,
aby się przekonać o jej wiado-
mościach. Sprawia mi to wielką
przyjemność, kiedy widzę biedaczkę
wielce zafrasowaną przy tablicy.
Męczy się czasem nawet nad
bardzo łatwym przykładem."


Jest to jeden z ważniejszych wpisów w tym blogu;) Gdyby dziadek Henio nie "zaciekawił się" "niedużą Alinką", "żywą, sprytną i naogół grzeczną" to tego bloga by nie było:) Może byłby inny, ale nie ten.
Dziękuję Ci dziadku. 
A swoją drogą wrednym był belfrem;), skoro sprawiało mu "wielką przyjemność", kiedy widział babcię Alinkę "wielce zafrasowaną przy tablicy". 
Ach Ci dziadkowie, jak ich nie kochać;)

piątek, 10 kwietnia 2015

Liścik 010:)

" Alko !
Prawdopodobnie Maniek Ci mówił
jakie mnie szczęście spotkało.
Ta diabla dusza inspektorska złapała
mnie w Mrozach. Narazie go oszukałem,
ale w inspektoracie przyznałem się
sekretarkom do winy. Uważam, że
prawdą dalej zajdę. Żadnego
zastępstwa kuratorjum nie chce przyznać
Inspektorowi i ja muszę do ostatniej
chwili łazić do tych przeklętych
Osin. W inspektoracie widząc moje nie-
zadowolenie, podśmiewały się panny,
że nie będę mógł tej malutkiej
odprowadzać na dworzec i dlatego
tak się martwię. Dzięki Bogu, że ten
dziad podczas naszej rozmowy był
nieobecnym w inspektoracie.
Zobaczymy się w niedzielę po nabożeństwie,
ale do Was, to już się boję przyjechać.
Myślę, że przez cały tydzień porządny bat
przyszykujecie Państwo na mnie      Podpis"


Taki elegant w kapeluszu i z laską, a inspektora się boi;)



czwartek, 9 kwietnia 2015

Rocznica Zbrodni katyńskiej czyli kto z rodziny dziadka Henia zginął w Katyniu.


Ponieważ w kwietniu obchodzimy rocznicę Zbrodni katyńskiej czy też dzień pamięci ofiar Katynia postanowiłem napisać kilka zdań o jednym z członków naszej rodziny, który został tam zamordowany. Ponieważ nie bardzo wiadomo kiedy tak naprawdę powinniśmy tę rocznicę obchodzić (3 kwietnia - data pierwszego transportu do Katynia, 13 kwietnia - oficjalna data ujawnienia w 1943 roku przez Niemców faktu odnalezienia w Katyniu zbiorowych mogił żołnierzy polskich czy 2 dni wcześniej - 11 kwietnia, kiedy to ukazały się pierwsze, nieoficjalne informacje), ja zrobię to właśnie dziś. 

Zacznę od genealogii;) Ojciec dziadka Henia - Franciszek (znamy go już z wpisu o jego pracy w Zakładach "Rudzkiego" w Mińsku Maz.) miał siostrę Wiktorię. Wiktora wyszła za mąż. Jej wybrankiem był ppor. rez. Aleksander Franciszek GAJEWSKI s. Teofila i Marii z Zygierewiczów, ur. 29 I 1886 w Warszawie. Absolwent Wyższej Szkoły Lekarsko-Dentystycznej w Warszawie (1918). W 1920 kierownik dywizyjnego ambulansu dentystycznego w armii gen. Hallera. Lekarz dentysta, zamieszkały w Warszawie. I właśnie Aleksander Gajewski został w Katyniu zamordowany. Pośmiertnie awansowany do stopnia porucznika. Informacje o tym dostępne są w różnych źródłach historycznych, m.in. w książce "Katyń - księga cmentarna" wydanej przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. 

Kilka dokumentów i zdjęcia Aleksandra Gajewskiego:




To ten Pan z założonymi rękami przy szafie.


A tu pracuje;)


I na zakończenie taka ciekawostka, odznaka pamiątkowa Ambulansu Dentystycznego Legionów.
Ciekawe czy Aleksander taką miał:)
(zdjęcie zaczerpnięte z sieci)